Pomysł na niedrogi, a bardzo ciekawy i praktyczny prezent dla całej rodziny

Dzisiaj zdradzam, czego używam do „planowania życia”, by między codziennymi obowiązkami zmieścić nasze wizyty w różnych, ciekawych miejscach i dalsze wyjazdy w Polskę… Opowiadam, co robię, by o niczym nie zapominać i… by nie wszystko było na mojej i w mojej głowie.  Dostaję o to wiele pytań, a moment na ten tekst wydaje mi się idealny, […]

Dzisiaj zdradzam, czego używam do „planowania życia”, by między codziennymi obowiązkami zmieścić nasze wizyty w różnych, ciekawych miejscach i dalsze wyjazdy w Polskę… Opowiadam, co robię, by o niczym nie zapominać i… by nie wszystko było na mojej i w mojej głowie.  Dostaję o to wiele pytań, a moment na ten tekst wydaje mi się idealny, bo używam kilku akcesoriów, które być może spodobają Ci się jako pomysł na prezent.

Chętnie też poznam Twoje patenty na dobre planowanie i organizację rodzinnego życia, by był w nim czas na wspólnie spędzany czas i przyjemności. W końcu dzięki dobrej organizacji jest czas na relaks z książką (albo przewodnikiem ;-)) i spędzanie czasu tak, jak się lubi…

PLANOWANIE DŁUGO I KRÓTKOTERMINOWE

Zacznę od tego, że dla mnie podstawą jest posiadanie bardzo dużego obrazka całości naszego rodzinnego harmonogramu, a z drugiej strony bardzo szczegółowego, aktualnego wycinka z tego wielkiego obrazu. Dlatego używam dwóch planerów:

  • rocznego – do planowania długoterminowego, rezerwowania wyjazdów w rodzinnym kalendarzu,
  • miesięcznego do zarządzania niezwykle zmienną przy dzieciach codziennością.

Mam też takie kalendarze książkowe, ale… (nie rzucajcie kamieniami) używam ich zaraz po zakupie, a potem często lądują zapomniane w szufladzie. Zawsze je kupuje, bo są piękne :-), ale do mojego temperamentu kompletnie nie pasują. Poniżej za to pokazuję Ci dwa wspomniane wyżej planery, w wersjach suchościeralnych do powieszenia na ścianie, bo mają sporo zalet, z których najważniejszą jest ich „praktyczność”.

MIESIĘCZNY PLANER SUCHOŚCIERALNY

Występuje w całej gamie ciekawych grafik więc nie sugeruj się tym, co ja kupiłam dawno temu nie znając tego wyboru. Potem podrzucam Ci linka, w którym zobaczysz, że jest ich wiele różnych rodzjaów. To taki spory plakat, który można przyczepić na lodówce, szafce, czy ścianie. W każdym razie najlepiej w miejscu widocznym dla wszystkich członków rodziny. To ważne jeśli chcesz, by był kalendarzem rodzinnym, a nie Twoim (jak taki książkowy). Dzięki temu możecie na nim planować razem, wszyscy na niego zerkacie i wszyscy pamiętacie o zapisanych tam rzeczach. I o ile o wycieczkach i przyjemnościach najczęściej pamiętają wszyscy członkowie rodziny (nawet Ci naj, najmłodsi), o tyle już o wizytach u lekarzy i szczepieniach, przeglądach auta, ubezpieczeniach czy innych sprawunkach niekoniecznie 😉 Taki wiszący kalendarz miesięczny to ułatwia. Dlaczego u nas zadomowił się na dobre właśnie suchościeralny planer, a nie papierowy kalendarz? Bo pozwala na zmiany planów, przesunięcia i inne manewry.

Niestety nie polecę Ci konkretnie tego planera, ponieważ dzisiaj już kupiłabym nieco inny. Wybierając wtedy skusiłam się na największy i najbardziej „wypasiony” planer, jaki znalazłam, z dodatkowymi polami, małymi magnesikami z obowiązkami domowymi, mini tablicą motywacyjną dla dzieci (za ponad 150 pln). Prawda jest jednak taka, że wcale z tych elementów nie korzystamy, na magnesikach są grafiki, które nie odzwierciedlają naszych potrzeb i mogłam kupić coś za 1/3 tej ceny. Dodatkowo ten planer jest w typowo dziecięcej grafice, a ja dzisiaj wolałabym taki pasujący do mnie, wystroju wnętrza, albo kompletnie minimalistyczny. Znalazłam ładne, tanie i dobre jakościowo MIESIĘCZNE SUCHOŚCIERALNE PLANERY u Pani Swojego Czasu i właśnie tam postanowiłam kupić planer roczny (gdy już przekonałam się, że nasze planowanie na suchościeralnym kalendarzu wiszącym na ścianie sprawdza się najlepiej).

ROCZNY PLNAER SUCHOŚCIERALNY

Szczerze mówiąc, gdy go nie miałam denerwowało mnie, że nie mam gdzie zapisywać w widocznym miejscu wizyt u lekarzy planowanych z wyprzedzeniem. Mam głowę pamiętającą szczegóły, ale nie daty więc bez zapisania zapominałam, a i o zapisanych datach wolę, by pamiętał też mąż.  I ten kalendarz wypełnił tę lukę. Teraz mam już wszystko, czego potrzebuję. Jak widać kupiłam go na koniec kwietnia :-). Również nie sugeruj się grafiką – dzisiaj miałabym w czym wybierać i znów zdecydowałabym się na inny 🙂

Jeśli myślisz, że Tobie albo komuś z Twoich bliskich taki planer mógłby się spodobać to dodam, że przychodzi w tubie więc można go ładnie zapakować na prezent. Ma od razu takie taśmy do przymocowania na ścianie więc nic nie trzeba wiercić. Tylko warto pamiętać, że o ile ten miesięczny jest dość mały, to kalendarz roczny jest duży (więc sprawdź wymiary i zobacz, czy Ci się zmieści tam, gdzie chcesz go umieścić).

PLANOWANIE PRZEZ DZIECI

Na koniec dodam coś, co o niebo poprawia jakość naszego życia. Planowanie przez dzieci. Nawet te małe. Moja sześciolatka ma rozrysowany swój plan tygodnia i zajęć. Zerówka u nas jest pięciogodzinna i do tego raz na rano, raz na południe więc każdy dzień wygląda nieco inaczej. Do tego dochodzi basen i jej ukochane rolki w sezonie letnim i jesiennym zamieniane na łyżwy w sezonie zimowym. Od kiedy sobie rozrysowała (przy moim dużym udziale) na kartce swój rozkład tygodnia doskonale zapamiętała dni tygodnia, zaczęła bardzo dobrze posługiwać się porami dnia. Mało tego – pamięta kiedy i co należy spakować do plecaka czy sportowej torby.  Poniżej zobaczysz ten plan. Nic z niego dla Ciebie nie wynika? To zupełnie nie szkodzi. Ważne, że plan dla siebie robiła moja Córka osobiście i to ona wie, co i jak sobie pooznaczała. Nie jest instagramowy? Wcale mi to nie przeszkadza, bo nie był tworzony, by stanowić reklamę w internetach, a po to, by Córka znała swój rozkład jazdy. Swoją rolę spełnił. 

Polecam Ci spróbować z dzieckiem, bo to świetna sprawa. Przyznaję, że jeszcze trzy miesiące temu bym nie pomyślała, że takie małe dziecko może planować i ogarniać swoją czasoprzestrzeń tak sprawnie.  To właśnie Pani Swojego Czasu, do której sklepu też Ciebie odsyłam po planery udowodniła mi na jednym ze swoich webinarów, że wcale nie muszę wszystkiego pamiętać za całą rodzinę. Zainspirowała mnie do poszukania wspólnego, zrozumiałego dla każdego sposobu na planowanie tygodnia, miesiąca, roku.

I…teraz mam więcej czasu, a przede wszystkim luzu w głowie na myślenie o podróżach 🙂

PODSUMOWUJĄC

Kocham te moje pociechy nad życie i właśnie dlatego zależy mi bardzo, by przez swoje zarządzanie czasem i harmonogramem nauczyć je dobrej organizacji i planowania. Ich dobra organizacja to zdjęcie z mojej głowy nadmiaru obowiązków (a raczej miliona drobnych rzeczy, o których miałabym tendencję, by myśleć za innych).  Opracowuję więc swoje rozwiązania i pokazuję dzieciom, że da się ogarniać własny i rodzinny harmonogram jazdy (w sposób adekwatny do dojrzałości/wieku każdego członka rodziny), a wtedy życie jest łatwiejsze. Nie tylko dla mnie. W ten sposób zbiera się czas na planowanie wycieczek i energię na fajne mikro i makroprzygody.

PS”. W tym artykule odsyłam kilka razy do sklepu Pani Swojego Czasu, bo od kiedy ją obserwuję i korzystam z produktów, które polubiłam kilka rzeczy stało się prostszymi. Poza tym przyznaję, że Pani Swojego Czasu robi rzeczy naprawdę dobrej jakości, a niektóre przepiękne. Ostatnio np. zakochałam się w Jej SEGREGATORACH GLAMOUR. Kiedyś będę je mieć! Na zdjęciach w sklepie nie widać jakie są piękne, ale ja widziałam filmiki o nich. Genialne! Wiele osób zachwyca się też Jej planerami i papierem, na jakim są tworzone. Możesz je zobaczyć tutaj: PLANERY PEŁNE CZASU. Generalnie polecam Ci poszperanie w tym sklepie 🙂 Nie wszystkie produkty są tak tanie jak tablice suchościeralne w tym sklepie (w porównaniu do innych, dostępnych na rynku produktów), ale to wszystko przez jakość, do której nie można mieć zarzutów, a raczej do której się wraca. Popatrz – może znajdziesz coś na prezent dla bliskich, albo szukaj podobnych rozwiązań gdzie indziej. Ważne by było Tobie lub obdarowanej osobie z nimi „wygodnie żyć”.

 

 

 


Mam nadzieję, że w tekście już znalazłaś/eś trochę inspiracji na wycieczki z dzieckiem. Zachęcam Cię również do:

  • przeglądania MAPY atrakcji dla dzieci. Jestem przekonana, że znajdziesz na niej wiele miejsc, które Cię zaskoczą i nabierzesz ochoty na wycieczki.
  • korzystania z WYSZUKIWARKI, dzięki której możesz przeglądać atrakcje dla dzieci naniesione na mapę Polski. To narzędzie umożliwia znalezienie ciekawych miejsc po kategoriach lub miejscowościach, dodatkowo pomaga w znalezieniu ciekawych przystanków na różnych trasach.
  • polubienia mojego fp na Facebooku. Dzięki temu będę mogła informować Cię, gdy pojawią się nowe wpisy z pomysłami na wycieczki lub relacje z odwiedzonych przez Rodzinny Kompas miejsc.
  • zaglądania do nas od kuchni przez obserwację mojego Instagrama.
  • oglądania filmów Rodzinnego Kompasu na YouTube. Filmy pokazują dużo więcej niż zdjęcia. Dzięki nim można praktycznie poznać “atmosferę” miejsc, które odwiedzamy i łatwiej jest podjąć decyzję, czy Tobie i Twoim dzieciom się tam spodoba.
  • czytania Bloga, a na nim relacji z wizyt w najciekawszych miejscach, zestawień z propozycjami na rodzinne wycieczki, dziecięcych przewodników po polskich miastach, informacji o obniżonych cenach biletów i wielu, wielu innych ciekawych tekstów. udostępniania treści, które uważasz za wartościowe znajomym (w szczególności tym mającym dzieci).

Znajdź na blogu: