Collins Beach w Sianożętach

Uzdrowiskowy klimat, plaża na wyciągnięcie ręki, kolorowy, duży plac zabaw, ładne, nowe domki to w skrócie opis ośrodka Collins Beach w Sianożętach (niedaleko Kołobrzegu).     Zachęcona corocznymi powrotami znajomej w to miejsce zabrałam rodzinę i przyjaciół do Sianożętów. Pomieszkałam tam dłużej i obiecałam, że podzielę się wrażeniami. Przyznaję, że najbardziej zachwyciła mnie lokalizacja tuż […]

Uzdrowiskowy klimat, plaża na wyciągnięcie ręki, kolorowy, duży plac zabaw, ładne, nowe domki to w skrócie opis ośrodka Collins Beach w Sianożętach (niedaleko Kołobrzegu).

 

 

Zachęcona corocznymi powrotami znajomej w to miejsce zabrałam rodzinę i przyjaciół do Sianożętów. Pomieszkałam tam dłużej i obiecałam, że podzielę się wrażeniami. Przyznaję, że najbardziej zachwyciła mnie lokalizacja tuż przy pięknej, szerokiej plaży i nadmorskiej ścieżce rowerowej.

 

Drugim, ogromnym plusem jest plac zabaw dostosowany do możliwości maluchów, przedszkolaków oraz dzieci wczesnoszkolnych.  Ten plac zabaw przyciąga wzrok na reklamach ośrodka i rzeczywiście spełnia swoją rolę. Dzieciaki znikają w drewnianym domku od samego rana (chyba nie ma dziecka, które wyjechałoby stąd bez takiego zdjęcia w okienku na pięterku), z chęcią korzystają z huśtawek i zjeżdżalni. Dzięki temu rodzice mają też chwilę na pielęgnowanie swoich potrzeb i zawieranie nowych znajomości z innymi rodzicami ;-).

 

 

W sezonie funkcjonuje też Klub Dziecka, w którym prowadzone są animacje. I ten właśnie Klub był moim zdaniem małą “rysą na szkle” poza sezonem. Realnie jest to namiot, w którym podczas naszej wizyty znajdowało się mnóstwo akcesoriów do zabaw i mnóstwa innych przedmiotów. Warto byłoby namiot zostawić przyjaznym dzieciom nawet w maju, by np. w pochmurny dzień dzieci miały miejsce do wspólnej zabawy pod daszkiem w ośrodku. Wtedy to miejsce byłoby niewątpliwie atutem przez cały czas funkcjonowania Collins Beach, nie zniechęcałoby gości korzystających z domków poza szczytowym sezonem.

Klub dziecka w sezonie szczytowym podobno przekracza teren ośrodka i przenosi się z fajnymi animacjami na plażę. To już raj dla dzieciaków.

DOMKI I ICH WYPOSAŻENIE

Domki są wygodne, choć przyznaję, że mi najbardziej do gustu przypadły VIKI LUX, które mają najwięcej przestrzeni na dole i stosunkowo przestronne sypialnie na górze (no dobra jedna większa, druga mniejsza, ale też OK). Do tego dwie łazienki (jedna z wanną, druga z prysznicem) i najważniejsze – zmywarka w kuchni 😉  Bardzo dużym atutem jeśli chodzi o wyposażenie są: moskitiery we wszystkich oknach oraz pralki. Niewiele jest domków posiadających w wyposażeniu te elementy, a przy dzieciach to znaczne ułatwienie życia.

Dodatkowo ogródki przy domkach są całkiem spore, można więc swobodnie zabrać ze sobą rowery i przyczepkę do roweru i mieć je praktycznie pod reką. Miłośnicy grillowania też znajdą w ogródkach coś dla siebie, choć nasi Panowie narzekali, że mięsko bardzo długo w tym grillu dochodziło. Nie wnikałam, tylko cieszyłam się, że mężczyźni podają szamanko więc nie potwierdzę i nie zaprzeczę ;-p.

Musicie mi wybaczyć, że nie mam tutaj zdjęć wnętrza naszego domku, ale nie ukrywam, że gdy po 8h drogi wpadliśmy do niego z 4 dzieci i bagażami to całość zaczęła wyglądać jak po tornadzie. Potem było już tylko coraz więcej kreatywnego nieładu więc nie chciałam Cię straszyć 😉 Mogę Wam za to pokazać kilka fotek tych mniejszych zakątków, bo oglądałam je tuż po posprzątaniu ;-p

 

 

Z niektórych domków goście mają absolutnie cudowny widok na morze.

Są jednak i tego pewne minusy. Mianowicie ten przydomowy ogródek wychodzi wprost na deptaczek, którym tłumnie przechodzą turyści (tuż za tujami). Dodatkowo ogród jest często okryty cieniem. W upalne dni to cudowna zaleta, natomiast, gdy jest chłodniej automatycznie robi się tam zimno.

Cóż dodać dla przyjemności? No może, że panie w recepcji pomocne, pościel w razie potrzeby zawsze można wymienić, przy dłuższym pobycie bez problemu też zamawiałam sprzątanie w weekend. Wszystko było więc ogarnięte tak, jak trzeba.

JEDZENIE

Przy ośrodku znajduje się Collins Bistro oraz lodziarnia. Posiłki dedykowane dzieciom mnie nie zachwyciły, jednak te dla dorosłych były całkiem spoko. Niektóre dania (pulpeciki rybne) były wręcz zachwycające. Burgery w smaku dobre choć ich forma nieco niezgrabna. Rosołek smaczny sałatki dobre, ryby ok.

Jeśli ktoś szukałby urozmaicenia posiłków (nie chcąc korzystać z kuchni w domku) to warto udać się w kierunku Ustronia lub do Kołobrzegu – tam jest większy wybór dobrych knajpek i restauracji.

CZY TO MIEJSCE MA WADY?

Ma. Przyznaję, że domki dość szybko się nagrzewają i wychładzają. Czyli w upały jest w nich dość ciepło, a po chłodnej nocy z kolei zimnawo. Z tym drugim łatwo sobie poradzić poprzez włączenie kaloryferów, które mają dobrą wydajność i rzeczywiście potrafią kotłować. Należy się jednak liczyć z dodatkową opłatą za prąd (bo w domkach woda i prąd opłacane są dodatkowo).

I skoro już rozpoczęłam niewdzięczny temat minusów to opowiem o jeszcze jednym – brak zastawy dla dzieci. Chyba się już do niej przyzwyczaiłam i ja i dzieci. Nie lubię zerkać, czy dwulatek właśnie nie upuszcza sobie na nogę ciężkiej szklanki, a czterolatek biegając nie strąci kubka. Nie mówiąc już o roczniaku, przy którym wiele rzeczy (ku radości) spadać lubi na ziemię. Można sobie z tym poradzić nieco zwiększając czujność, tylko ja zwyczajnie na wakacjach lubię tę czujność zachować dla innych aspektów związanych z bezpieczeństwem.

No i co zrobić skoro o bezpieczeństwie wspomniałam. Kolejny minusik za to, że jeden z parkingów jest na drodze dzieci z domków na plac zabaw. Tutaj dzieciaczki często biegają same na plac zabaw. Natomiast na ten parking wjeżdżają nie tylko goście, ale też dostawcy do restauracji, panowie konserwujący i upiększający domki i inne osoby. Wolałabym, by to zostało oddzielone choćby małym płotkiem.

Teren jest ogrodzony, niestety furtka często zostaje otwarta. Z terenu ośrodka można również swobodnie wyjść przez bistro więc rodzice powinni być czujni, zwłaszcza jeśli podróżują z dzieciaczkami lubującymi się w dawaniu nogi (a wiem, że takie są).

To jednak chyba koniec minusów, bo poza tym wszystko jak w szwajcarskim zegareczku. Poza tym nawet powyższe aspekty są do poprawienia i z tego co wiem, Collins Beach uwag często słuch i jest kilka rzeczy, które w ciągu ostatnich 3 lat uległy zmianie na lepsze.

ATRAKCJE  W POBLIŻU

Sianożęty to taka typowa nadmorska, mała miejscowość, która zaczyna żyć w sezonie. Największą, cudowną  atrakcją jest tutaj plaża i wspomniana już ścieżka rowerowa oraz wieczorki taneczne w Collins Bistro. Nieco w kierunku Ustronia Morskiego znajduje się siostrzany ośrodek Collins Holiday, a  tam znajdziesz drugi, duży plac zabaw z częścią dla małych dzieci i sporą liczbą atrakcji i sprawnościowych wyzwań dla dzieci no tak minimum 4+ (pod nadzorem). Tam też w lato 2018 ma zostać uruchomiony basen, z którego goście Collins Beach również będą mogli korzystać.

W pochmurne dni może być natomiast w Sianożętach troszkę nudno. Wtedy trzeba się udać do Kołobrzegu, bo tam już jest co robić. Miejsca przyjazne dzieciom w Kołobrzegu zobaczysz na mapie Rodzinnego Kompasu klikając TUTAJ.

Niedaleko są też trzy większe parki, w których można przyjemnie spędzić czas:

  • Pomarania Park,
  • Park Zieleniewo,
  • Ogrody Hortulus, które szczególnie Wam polecam. Zobaczcie moją relację, zdjęcia i film z tego miejsca klikając TUTAJ. To coś zupełnie innego niż typowe, sezonowe, nadmorskie atrakcje. To miejsce stworzone z pasją, sercem, w które wkłada się mnóstwo codziennej pracy wielu ludzi.

W Ustroniu Morskim natomiast znajdziesz Western Park. Ja co prawda nie jestem ich miłośnikiem, ale niektórym dzieciom takie miejsca się podobają.

PODSUMOWUJĄC

To miejscówka przyjemna, jednak z cyklu „sieciówek” a dobie mody na wyjątkowe, klimatyczne noclegi w koronach drzew, agroturystyki ze swojskim jadłem , czy domki na wodzie. Jest jednak przy tym sympatyczna i ogarnięta dzięki czemu rodzice mogą w czasie urlopu wypocząć. Mi odpowiada najbardziej poza sezonem czyli w maju i wrześniu, ale nie brakuje sympatyków tego miejsca w czerwcu i lipcu o czym świadczą pękające w szwach harmonogramy przyjazdów i wyjazdów. Czy to miejsce się Tobie spodoba – sama jestem ciekawa 🙂 Daj znać, co myślisz.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *