Baśniowe Sady Klemensa – miejsce na wspaniały piknik

Na mapie atrakcji dla rodzin z dziećmi pojawiło się nowe miejsce – Baśniowe Sady Klemensa. Moim zdaniem bardzo przyjemne miejsce na wypoczynek dla całych rodzin. I choć w Rodzinnym Kompasie i w internecie znaleźć je można w kategorii parków rozrywki to ja nazwałabym je strefą pikników i błogiego wypoczynku. Co znajdziemy w Baśniowych Sadach Klemensa? Już […]

Na mapie atrakcji dla rodzin z dziećmi pojawiło się nowe miejsce – Baśniowe Sady Klemensa. Moim zdaniem bardzo przyjemne miejsce na wypoczynek dla całych rodzin. I choć w Rodzinnym Kompasie i w internecie znaleźć je można w kategorii parków rozrywki to ja nazwałabym je strefą pikników i błogiego wypoczynku.

Co znajdziemy w Baśniowych Sadach Klemensa?

Już od wejścia to miejsce wita lekką, niezobowiązującą, sielankową atmosferą. Z ogromnego pola, na którym znajduje się parking wchodzimy do przyjemnego lasu stylizowanego na sad. Witają nas skrzynie pełne jabłek i gruszek (och jak się zawiodłam, że były one sztuczne, choć do złudzenia przypominały prawdziwe owoce). Kolorowe wszechobecne leżaki zachęcają rodziców do odpoczynku, podczas gdy ich dzieci… wsiadają do beczkowozu i pędzą na dziesięciominutową wycieczkę, by poznać całą krainę swobodnej zabawy i upatrzeć strefy, do których najbardziej chcą dotrzeć.

 

Tuż po wyjściu z beczkowozu dzieci pędzą do STREFY DMUCHAŃCÓW. Rzuca się ona w oczy od samego wejścia. W czasie naszej wycieczki do podskoków i wygłupów zachęcały: parowóz transportujący owoce, ogromna poducha oraz sad owocowy. Zamknięta była natomiast dmuchana spiżarnia. Nieco dalej jest również ukryty w lesie zamek Anny i Elzy z Krainy Lodu. Nieopodal znajdują się duże klocki dla najmłodszych gości. Oczywiście przy każdej z tych atrakcji porozstawiane są leżaki, by rodzice też mogli odpoczywać (tylko nieco mniej aktywnie niż dzieci).

Idąc dalej wchodzimy do strefy GORĄCYCH PIASKÓW. To sporych rozmiarów góry piasku, na których można się wyszaleć biegając, turlając ogromne dmuchane owoce, budując zamki, chlapiąc się wodą lub babrając we własnoręcznie przygotowanym błotku.  Większa część tej piaszczystej strefy jest skąpana w słońcu, jednak rozłożone są również trzy niewielkie zadaszenia, pod którymi można się schować. To miejsce, z którego i rodzice i dzieci korzystają jak z plaży – opalają się, czytają książki, robią rzeźby, kopią doły, grają w piłkę… Tutaj najbardziej pachniało mi nadmorskimi wakacjami, choć morza nie ma w zasięgu wielu kilometrów.

Z Gorącymi piaskami sąsiaduje LEŚNY TOR PRZESZKÓD. To całkiem ciekawy, drewniany tor przypominający naziemny park linowy. Nie jest to ogromna konstrukcja, jest za to rzeczywiście trudna do pokonania. Tatusiowie tutaj trudzili się i pocili (na szczęście tor znajduje się w cieniu drzew), a i tak zaliczali upadek za upadkiem. Ku radości mam dzieci radziły sobie zazwyczaj lepiej, choć też „zaliczały glebę” co chwilę. Tor nie był przy naszej wizycie jeszcze skończony i przyznaję, że wymaga sprawności fizycznej. Trzylatka miała ubaw próbując, ale nie mogła sobie z nim poradzić. Sześciolatka z dumą go pokonała bez pomocy. Tylko UWAGA –  Na torze tym obowiązuje również nakaz noszenia obuwia. Bose stopy mogą się nieźle porysować o brzegi drewnianych desek przy osunięciach i upadkach. Oczywiście wbrew tej prośbie większość osób biega tam na bosaka, ale to temat na zupełnie osobną rozprawę w innym miejscu.

Spacerując w kierunku nowości możemy wejść do STRACHOWISKA. Miejsca przypominającego nieco zaniedbany, opuszczony las (a jednak zamieszkiwany przez dziwne stwory). Nie brakuje tu strachów, pająków, czarownic, pająków, gryzoni… I choć nie każde dziecko się boi, a strefa teoretycznie przeznaczona jest dla dzieci od 7 roku życia to nikt nie pilnuje wejścia i o zaliczeniu tej atrakcji decydują rodzice z dziećmi. Warto brać pod uwagę wrażliwość dziecka, by nie zafundować i jemu i sobie nieprzespanych nocy, choć wcale nie jest tak bardzo strasznie i wiele zależy od nastroju i atmosfery wytworzonej w grupie, z którą się do Strachowiska wchodzi.

Obok Strachowiska znajduje się znacznie bardziej sielska STREFA LEŻAKOWANIA. Wypełniona jest tym, co rodzice lubią najbardziej: leżakami, kanapami z palet, hamakami, huśtawkami. Genialna na odpoczynek, idealna na drzemkę i wspólne biesiadowania dla odzyskania sił. Jest tutaj dużo cienia, przyjemnego szumu drzew. Relaks wdycha się tutaj razem z powietrzem. A jak się dobrze wsłuchać to można usłyszeć nawet…chrapanie 🙂

Kiedy dzieci przymierzą swoje pełne energii ciała do wszystkich upatrzonych hamaków i huśtawek mogą przejść do strefy HOP HOP DO GÓRY, w której znajdują się trzy spore trampoliny. I choć trampoliny są już stałym elementem w niemal każdym miejscu, pensjonacie,  a nawet prywatnym ogródku to jak zawsze dzieci chętnie się na nie wdrapują i skaczą, jakby miały naładowane maksymalnie baterie.

Kiedy już skakanie dobiega końca można wejść do BRZOZOWEGO LABIRYNTU, by chwilę pobłądzić, a potem z ogromną radością i satysfakcją krzyczeć, że znalazło się wyjście 🙂 Labirynt nie jest specjalnie skomplikowany: trzylatka i sześciolatka same szybko się odnalazły spacerując jego korytarzami i z satysfakcją, bezbłędnie oprowadzały nas po nim wielokrotnie.

Podczas naszej wizyty to były wszystkie dostępne atrakcje, choć już widzieliśmy kształt kolorowego OWOCOWEGO SAFARI, które zbudowane jest z mnóstwa kolorowych opon (póki co śladów owoców tam nie ma). Mieliśmy okazję zobaczyć powstające ULOWISKO, choć jeszcze nie wiemy, na czym będzie polegała jego atrakcyjność, pszczół prawdziwych ani sztucznych jeszcze nie ma. Mamy więc powód, by wrócić i sprawdzić kolejne, powstające atrakcje. 

Baśniowe Sady Klemensa zamieszkują też wróżki-animatorki, które organizują konkursy dla dzieci, a nawet dla całych rodzin. Gdy nie ma konkursów malują buzie itd. Fruwają w okolicach wejścia, kto chce powinien je łatwo odnaleźć, mimo, że jest ich tylko kilka.

PODSTAWOWE POTRZEBY

Przy wejściu do Baśniowych Sadów Klemensa znajduje się również BISTRO ANTONÓWKA. Na razie zwykłe Bistro, w którym można kupić kawę, wodę, napoje, sok wyciskany z pomarańczy, owoce, frytki, nuggetsy. Mi się marzy, by to miejsce rozwinęło skrzydła w przyszłości i bazując na nazwie Baśniowe Sady Klemensa oferowało absolutnie inne niż wszędzie posiłki oparte o nasze polskie jabłka, gruszki, śliwki, warzywa. Niechby oferowało dania piknikowe – proste a jednocześnie zachwycające. To szansa na zdobycie serc przyjeżdżających tu rodziców. Kto wie, może jeszcze się zmieni… 🙂

Można również tutaj upitrasić coś swojego na ogólnodostępnym grillu. 

W Baśniowych Sadach Klemensa dostępne są oczywiście toalety. Jeśli się nie mylę na chwilę obecną w jednym miejscu (przy wejściu), docelowo jednak będzie ich więcej.

 

CZEGO SIĘ SPODZIEWALIŚMY, A NIE ZNALEŹLIŚMY W BAŚNIOWYCH SADACH KLEMENSA?

Sadów i owoców choć zespół Baśniowych Sadów Klemensa zapewnia, że będą w sezonie.  Moja wyobraźnia podpowiada mi, że to byłby znakomity plus dla tego miejsca. Na chwilę obecną przekształciłabym nazwę na Baśniowe Lasy Klemensa. Nie zmienia to jednak faktu, że wspaniale wypoczęłam, a dzieci się wyśmienicie bawiły. Zobaczymy, jak to miejsce się rozwinie.

CO ZABRAĆ ZE SOBĄ DO BAŚNIOWYCH SADÓW KLEMENSA?

Jest kilka rzeczy, które warto ze sobą zabrać do Baśniowych Sadów Klemensa. Ja wpisuję na listę:

  • obuwie do biegania po lesie (sandały mogą być, ale myślę, że najwygodniejsze są trampeczki lub  adidasy) plus/lub ewentualnie gumowe obuwie, które można zmoczyć pod kurtynami wodnymi na polanie jeśli nie chcemy, by dziecko biegało na bosaka
  • strój na zmianę na moment, w którym dziecko wejdzie pod natryski wodne i nie będzie na nim już jednej suchej nitki
  • krem na słońce i czapkę na głowę
  • coś na komary
  • jedzenie piknikowe lub grillowe (dostępne na chwilę obecną jest jedno palenisko), w tym owoce
  • napoje
  • książkę/gazetę dla rodziców – rzeczywiście da się spokojnie poczytać, gdy dzieci się bawią!

Dla mnie Baśniowe Sady Klemensa to fajna strefa wypoczynku, w której można urządzić sobie miły, rodzinny dzień bez prądu. To coś zupełnie innego niż Magiczne Ogrody, Energylandia, czy Farma Iluzji. Zupełnie inne miejsce, zupełnie inne wrażenia i wspomnienia się z tego miejsca przywiezie do domu. Tu nie zbiera się ekstremalnych przeżyć, tu się relaksuje, regeneruje i przyjemnie spędza czas.

Na zakończenie dodam tylko, że my spędziliśmy tutaj ponad 4h, mimo, że wiele atrakcji jeszcze nie jest skończonych. Myślę, że planując wycieczkę warto zarezerwować od minimum 3 do 6h na miejscu (jeśli mamy ochotę na leżakowanie i piknikowanie).

DOBRE JEDZENIE NA TRASIE – KARCZMA BUKÓWKA

Jeśli do Sadów Klemensa jedziecie z Warszawy lub okolic to po drodze znajdziecie Karczmę z bardzo dobrym, polskim jedzeniem. Karczma Bukówka oferuje na przykład pyszny rosół, smaczne pierogi, łososia, ciekawe dania mięsne. Ma też spory, zewnętrzny placyk zabaw z trampoliną, huśtawkami, drabinką do wspinaczki, drewnianym domkiem.

PS. Tylko nie zamawiajcie tu frytek, bo te nie są smaczne. Zdecydowanie lepiej postawić na pierogi.

I nie zrażajcie się remontem trwającym obok Karczmy, można do niej spokojnie zjechać z trasy zarówno jadąc do Baśniowych Sadów Klemensa, jak i z nich wracając.

Adres Karczmy Bukówka: ul. Warszawska 6a, Bukówka Nowa, Skierniewice

 

BAWCIE SIĘ DOBRZE!

Jeśli ten post pomoże Wam w podjęciu decyzji czy warto jechać w to miejsce to dajcie kciuka w górę. Niech wiem, to będę miała energię na przygotowanie kolejnych wpisów. Jeśli zaś byliście w Baśniowych Sadach Klemensa to zostawcie swoją recenzję klikając w NAPISZ RECENZJĘ w opisie tego miejsca TUTAJ. Pomożecie innym rodzicom zdecydować, czy jechać…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *